Aktualności

Jaka będzie przyszłość Roberta Kubicy?
Czy Mercedes obroni mistrzostwo?
Sprawdź co zainteresowało Twoich znajomych.

Tłumacz

Podobne:

Skomentuj

Polacy tuż za podium światowego finału pucharu Lamborghini w Walencji

Udostępnij na Facebook
05.12.2016 12:37, autor: Informacja Prasowa, wyświetleń: 639

Teodor Myszkowski i Andrzej Lewandowski ukończyli oba wyścigi światowego finału Lamborghini Blancpain Super Trofeo tuż za podium, w sobotę finiszując na torze w Walencji na czwartym, a w niedzielę na piątym miejscu.

Polski duet, który w piątek wywalczył tytuł drugich wicemistrzów europejskiej edycji pucharu Lamborghini, finał światowy zakończył na czwartej pozycji w klasyfikacji generalnej. W lutym i marcu Myszkowski i Lewandowski wystartują w bliskowschodniej edycji Super Trofeo.

Polacy imponowali już w piątek, trzecim podium w tym sezonie przypieczętowując tytuł drugich wicemistrzów europejskiej edycji i licząc na walkę o kolejne trofea w światowym finale, w którym zmierzyły się najszybsze załogi Lamborghini z Europy, Azji i Ameryki. W stawce 26 ekip Myszkowski sięgnął po czwarte pole startowe do pierwszych, sobotnich zmagań, podczas których utrzymywał następnie tempo czołówki i uzyskał najlepszy czas okrążenia całego wyścigu. Po obowiązkowym pit-stopie Lewandowski dowiózł pozycję do mety, mimo mocnego zużycia opon finiszując tuż za podium.

Po starcie ze środka stawki do niedzielnego, deszczowego wyścigu, płocczanin był jednym z najszybszych kierowców na torze i przebijał się w kierunku liderów, ale po zmianie Myszkowski stracił kilkanaście sekund po uderzeniu przez rywala w drugim zakręcie. Choć Lamborghini z numerem 5 niemal wypadło poza pierwszą dziesiątkę, poznaniak był w stanie ponownie przebić się do czołowej piątki, co zapewniło Polakom także czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej światowego finału klasy AM.

„Cieszę się, że w obu wyścigach byliśmy w czołówce, pokonując także wszystkich rywali z Azji i Ameryki - podsumował Teodor Myszkowski. - Mieliśmy bardzo dobre tempo, a w sobotę już na pierwszych kółkach ustanowiłem najlepszy czas wyścigu. Dobraliśmy jednak ciśnienia spodziewając się nieco wyższej temperatury asfaltu i nieco za bardzo zużyliśmy tylne opony. Na finiszu nie byliśmy więc w stanie walczyć o podium. W niedzielę mieliśmy z kolei sporego pecha. W pewnym momencie, w drugim zakręcie, w nasze auto mocno uderzył jeden z rywali. Samochód obrócił się i zgasł, przez co straciliśmy przynajmniej kilkanaście sekund. Byłem przekonany, że doszło do sporych uszkodzeń, dlatego pierwsze okrążeniach jechałem bardzo ostrożnie, ale na finiszu byłem w stanie przebić się na piąte miejsce. Szkoda tej przygody, bo tuż przed nią jechaliśmy zaraz za autem, które ostatecznie było drugie, więc mieliśmy sporą szansę na podium. To był jednak bardzo udany weekend i sezon. Nie możemy już doczekać się powrotu za kierowcę w roku 2017.”

„Po piątkowym podium mieliśmy przed światowym finałem ambitne plany i ostatecznie niewiele zabrakło nam do ich realizacji - dodał Andrzej Lewandowski. - W sobotnim wyścigu byliśmy szybcy, szczególnie na początku, ale zwyczajnie nie trafiliśmy z ciśnieniami opon i na finiszu nie byliśmy już w stanie zaatakować pierwszej trójki. W niedzielę liczyliśmy na walkę o zwycięstwo na mokrym torze, ale niestety nasze plany pokrzyżowały kwalifikacje, podczas których na moim najlepszym okrążeniu pojawiła się czerwona flaga. Startowałem więc z dwunastego pola, ale szybko zyskałem sześć pozycji, a następnie Teodor także jechał bardzo dobrym tempem. Niestety, szansy na walkę o podium pozbawił nas rywal, który za swój manewr dostał zresztą dziesięć sekund kary, ale takie są wyścigi. Najważniejsze, że pokazaliśmy się w tym roku z dobrej strony, poznaliśmy auto i tory, a do tego trzy razy stanęliśmy na podium. Wrócimy do walki za rok, z jeszcze lepszym tempem i wyżej postawioną poprzeczką. Za ten sezon chcielibyśmy obaj podziękować naszemu zespołowi, który przez cały rok świetnie pracował nad przygotowaniem auta i przede wszystkim polskim kibicom, którzy dopingowali nas podczas każdej rundy, także w Walencji. Do zobaczenia!”

Po udanym powrocie na tory w sezonie 2016 polski duet już postanowił, że w przyszłym roku ponownie wystartuje w Lamborghini Blancpain Super Trofeo. Tym razem z zamiarem walki o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej klasy AM. Myszkowski i Lewandowski wystartują także we wszystkich sześciu wyścigach bliskowschodniej edycji pucharu Lamborghini, które w lutym i marcu odbędą się na torach Yas Marina w Abu Zabi i Dubai Autodrome w Dubaju.


Wasze komentarze (0) Dodaj komentarz Bądź pierwszy!
Wyraź swoją opinię!
Strona jest zarządzana przez firmę
Scenic Group Sp. z o.o.
© 2017 F1zone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Reprodukowanie, przechowywanie lub udostępnianie całości serwisu lub jego części bez zgody właściciela jest zabronione.
Ikona_ustawienia
Ikona_ustawienia_x

Kolor marginesów:

Kolor tła pod tekstem: